Wpisy

  • wtorek, 16 października 2018
    • Zawsze chciałam mieć dzieci...

      Chyba jak każda dziewczynka, kiedy wchodziłam w etap dorastania i dojrzewania, zaczęłam marzyć o Wielkiej Szczęśliwej Rodzinie i oczywiście gromadce dzieci...  Dzieci.. dzieci to skarb, to napęd i kop do życia... Zawsze chciałam mieć dwójkę, trójkę a może nawet czwórkę, duża rodzina to szczęście... Wyobrażałam sobie wspólne Święta, ja, mąż i moja dwójka a może trójka lub czwórka roześmianych, głośnych urwisów, a za kilkanaście lat te same Święta tylko, dodatkowo ile by wnuków doszło !! Marzenie każdej, nie, nie każdej, większości kobiet...

      Dlaczego nie każdej..? Nie każda z nas jest taka sama, nie każda marzy o dzieciach, inne wolą karierę, "luźne życie", wycieczki, imprezy itd. To nie oznacza, że są one gorsze. Przecież każda z nas ma wybór. A na dobrą sprawę, jak bardzo byłoby nudno gdybyśmy wszystkie marzyły tylko o tym samym....

      Co dzieje się z kobietą, która marzy o tej swojej gromadce, a dostaje kopa za kopem od życia i w ciągu kliku miesięcy pod rząd, traci dziecko za dzieckiem.... 

      Dlatego kiedy spotkało to mnie, uważam, że powinniśmy wiedzieć jak pomóc kobiecie, która jest po poronieniu... Ten temat to wielki temat TABU, co powiedzieć, jak się zachować. Nie wiedzą znajomi, nie wie też rodzina, czasem mąż. Co powiedzieć, żonie, która dowiaduje się, że jej dziecko umarło...? Jakich słów powinniśmy unikać, jak się zachować ??

      Każda z nas przechodzi to inaczej... ale nie ma żadnej, która podniesie chwile po wszystkim głowę i stwierdzi, że nic się nie stało. Stało się, i to dużo, zbyt dużo... mówi się, że kobieta jest niezwyciężona, tyle ile wycierpi kobieta i dalej "żyje" nie zniesie żaden mężczyzna.. ale każda kobieta, nawet ta największa twardzielka, ma swoje granice. 

      Skąd to wiem? Bo wydawało mi się samej, że jestem niezniszczalna, przeżyłam tak wiele mimo swojego chyba jeszcze młodego wieku, zawsze szłam z głową do przodu, nie było dla mnie rzeczy niemożliwych, stwierdzałam, że jestem niezniszczalna a co mnie nie zabije to mnie wzmocni.... I zgadzam się z tym do tej pory, postawiłam wiele razy wszystko na jedną kartę i udawało się. WYGRYWAŁAM i byłam zajebiście dumna, jak ze wszystkim sobie radzę i jak idę z głową do góry...

      Jednak strata drugiej ciąży w przeciągu 4 miesięcy uświadomiła mi, że są momenty, w których nie jesteśmy sobie z tym wszystkim poradzić same...

      Strata dziecka jest dla wszystkich głębokim przeżyciem, ale niestety nie potrafimy, albo boimy się, że nie damy rady bądź źle coś powiemy kobiecie, która swoją największą tragedię próbuje jakoś przeżyć.

      Poronienie ---- temat, tabu. Temat ważny do poruszenia, jak przeżyć wspólnie i jak pomóc osobie, która akurat znalazła się w takiej sytuacji. 

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      kubackaa
      Czas publikacji:
      wtorek, 16 października 2018 18:06